5 września 2015

Koszmar

Od tego całego swojego rozmyślania na tematy związane z wiarą miałam w nocy koszmary.
Tego nie było w planie.
Śniło mi się, że męczył mnie diabeł - nie, nie widziałam jego paszczy.
Męczył mnie duchowo, z tego względu, że w dość subtelny sposób oddawałam się magii.
Dość dziwnie to wybrzmiało...
Chodziło o jakieś techniki koncentracji uwagi, które wykorzystywałam do tego, żeby przemieszczać się nie za pośrednictwem nóg, ale siły woli.
To pewnie dlatego, że wczoraj czytałam o wyczynach jakiegoś mnicha z Szaolin, który biegał po wodzie.
Suma sumarum na dzień dobry, oraz na "podzieńdobry" czekała mnie w domu piekielna awantura z powodu syfu jaki naprodukowały moje dzieci.
Co w konsekwencji nie podłamało mnie specjalnie.
W przypływie natchnienia doszłam do bardzo odkrywczych wniosków, oraz całkiem odważnych kroków:
podarłam imieninową kartkę - jedyną pamiątkę od swojej dawnej miłości.
O dziwo potrafiłam nagle spojrzeć na niektóre sprawy trzeźwo, całkiem bez żalu i bez poczucia straty, bo...nagle zrozumiałam, że to nie ja jestem stratna...
A potem obudziłam się i... już nic nie pamiętam.
Jestem wolna.

4 września 2015

Jesień

Jeszcze niedawno było lato, a już słychać szelest podeschłych liści.
Jesień wisi w powietrzu i kilka innych rzeczy, których nawet nie potrafię sprecyzować, bo to chyba tylko moja prywatna nostalgia, o której nie ma powodu pisać.
Nie pamiętam kiedy ostatni raz usiadłam do pianina. Szczerze mówiąc nie chce mi się specjalnie grać, ani też komponować.
Jednak w weekend poświęcę muzyce odrobinę czasu, spróbuję też instrument odkurzyć i nie tylko w przenośni, bo naprawdę pokrył się grubą warstwą kurzu.
Nie mam koncepcji  na globalne zmiany, skupię się zatem na drobnostkach.
Wolę być bardziej pasywna, niż ofensywna, chociaż nie tak do końca.
Muszę zrealizować kilka ważnych postanowień z lata.
Być może naskrobię coś w ten weekend.
No, pewnie nie od razu będzie to książka, ale za to jej mały fragment.
I gdyby nie to, że wymyślono komputery, nie potrafiłabym pisać wcale.
Jestem kompletną analfabetką jeśli chodzi o posługiwanie się długopisem, oraz kartką papieru.
Czy ma ktoś instrukcję obsługi?

3 września 2015

Nie poddawaj się

Jeszcze do końca nie rozumiem, dlaczego Boże odpowiedzi - głęboko wierzę, że są to odpowiedzi na moje do Boga modlitwy - często dotyczą spraw, które co prawda bardzo mnie absorbują, jednak związane są zwykle z bieżącymi problemami, a nie np. z problemem, który trapi mnie od ładnych paru lat.
Ok, skłamałabym. Bóg odpowiedział (albo słowem, które pojawiło się podczas modlitwy, albo i słowami z ust innych osób, a czasami dziwnymi zbiegami okoliczności) na kilka pytań związanych z problematyczną kwestią, jednak wciąż odczuwam jakiś niedosyt.
Faktycznie, skłania mnie to nieustawania w modlitwie i łomotania w drzwi - jeśli pukanie zwykłe nie wystarczy.
Czasami czuję zniechęcenie, smutek i przygnębienie, kiedy modlę się o coś całymi latami, a potem okazuje się, że Bóg ogłuchł.
Bywa, że zarzucam wtedy na jakiś modlitwę, czytanie Pisma Świętego...
By na powrót stanąć w gotowości do walki.
Teraz zaczynam rozumieć znaczenie słów, że wiara nie jest dla mięczaków, ale dla prawdziwych twardzieli.
Jeśli wymiękniesz <w wierze i wytrwałości>, nie wygrasz bitwy, nie osiągniesz celu - który tak czy inaczej...
MUSI BYĆ ZGODNY Z WOLĄ BOGA!

Boża obecność

Czasami myślimy, że Bogu umykają jakieś rzeczy - sprawy i wydarzenia, które nie ułożyły się po naszej myśli.
Zwłaszcza wtedy, kiedy faktycznie układają się w złe puzzle.
Często w modlitwach, ale i nie tylko przekonuję się o tym, że Bóg jest przy nas cały czas obecny - i w tych dobrych i w tych złych chwilach także.
Przekonuję się o tym wtedy, kiedy otrzymuję cichutkie odpowiedzi, albo podpowiedzi, albo wtedy kiedy jestem zaskakiwana tym z jaką siłą może działać modlitwa.
To, że Diabeł (albo też my sami) układa puzzle w złą układankę nie oznacza tego, że Bóg nie poukłada klocków na nowo, albo tego, że coś uszło Jego uwadze.
Myślę jednak, że lepiej modlić się przed każdym przedsięwzięciem zawczasu.
Boże prowadzenie to piękna rzecz, a zaufania Bogu uczymy się przez całe życie.
Zaufania jednak nie możemy nabrać, jeżeli nie pozostaniemy z kimś w bezpośredniej relacji.
Tę relację budujemy właśnie dzięki modlitwie i czytaniu Pisma Świętego.
Pozdrawiam i miłego dnia życzę.

1 września 2015

Pośród zgiełku

Mieszkam niedaleko kościołów, które w zasadzie bardzo rzadko odwiedzam.
Odeszłam od religii katolickiej już dość dawno temu, a mianowicie po pewnym bardzo ważnym dla ludzi wiary wydarzeniu zwanym bierzmowaniem.
To właśnie wtedy doszłam do wniosku, że Kościół Katolicki serwuje groch z kapustą i że jego nauki nie trzymają się kupy.
Jednak to nie jest do końca tak, że ze wszystkimi jego naukami się nie zgadzam i że do kościoła w ogóle nie lubię chodzić.
Bardzo lubię atmosferę kościołów - atmosferę sacrum.
Dzisiaj miałam taki dobry czas z Panem Bogiem i to właśnie w starym, pięknym kościele katolickim, obok którego mieszkam.
I mimo, że kościół znajduje się w samym centrum miasta - gdzieś pośród zgiełku i warkotu maszyn, mogłam pomodlić się w absolutnej ciszy, którą gwarantują stare, ceglaste, wybudowane w zamierzchłych czasach mury.
Coś czuję, że ciężko jest przebić się przez te mury i że ciężko mi  będzie jeszcze przez jakiś czas.
Słyszałam kiedyś, że jakiś więzień (może z Alkatras?) wydłubał w ścianie łyżeczką tunel, przez który potem uciekł z więzienia.
"Ściany", są oczywiście tylko metaforami nawiązującymi do przeszkód, które pojawiają się na naszych drogach.
Jednak czymże są ściany, w porównaniu z górami, które dzięki wierze możemy przenosić ?

31 sierpnia 2015

Uchodźcy

Dużo ostatnio w mediach mówi się o uchodźcach z Afryki, oraz Syrii.
Niemcy i Austria gotowi są spieszyć z pomocą imigrantom, oraz naciskają inne kraje członkowskie - nieco mniej entuzjastycznie nastawione na pomoc -, aby równie otwarcie jak oni przyjmowali uchodźców z objętych konfliktami islamskich krajów.
Jak wiadomo, za pomocą uchodźcom kryją się poważne zagrożenia dla obywateli krajów, które tę pomoc oferują.
Za wiarą w Allaha idzie - często, acz nie zawsze - dość niebezpieczny, restrykcyjny i nastawiony na agresję "światopogląd".
Europa stoi aktualnie przed bardzo poważnymi problemami, a także przed ogromnymi wyzwaniami.
Jak mądrze pomóc osobom, które faktycznie tej pomocy potrzebują ?
Jak odróżnić tych, którzy tej pomocy potrzebują, od tych którzy jedynie symulują ?
Tak się składa, że akurat miałam możliwość przyjrzeć się mieszkańcom Bliskiego Wschodu i dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że niebezpieczeństwa są realne - i nie tylko dla Chrześcijan.
Otwarcie granic stworzy możliwość łatwego przedostawania się Dżihadystów do Europy.
Niestety nie wygląda to wszystko zbyt ciekawie.

Ostatni dzień lata

Dzisiaj jest ostatni dzień lata.
I to jakiego lata!
Upały na nowo powróciły do Polski i gdyby nie to, że nie mam zbytnio czasu na relaks, spakowałabym dzieci pod pachę i pojechałabym z nimi nad jezioro.
Zamiast tego pobiegałam trochę po przychodniach, oraz po sklepach papierniczych - dopiero pobiegam.
Muszę zaopatrzyć dzieci w odpowiednie przybory do szkoły.
Ech...
Znowu czeka mnie ślęczenie nad książkami i uczenie się z nimi matematyki.
Marny jednak ze mnie nauczyciel...
Tak jak i uczeń :)
Jeśli byłeś tu, przeczytałeś wpis, pozostaw komentarz, podziel się swoimi spostrzeżeniami z innymi.