9 grudnia 2015

Todd White

Ciepły grudzień

Na rynku już od kilku dni stoi piękna i wielka, ustrojona bombkami choinka.
W ogóle całe centrum jest ładnie udekorowane ozdobami świątecznymi i lampkami.
Trochę się smucę tym, że jest tak bardzo ciepło. Nawet jeśli spadnie śnieg, to i tak się szybko roztopi.
W czasach mojego dzieciństwa zimy były naprawdę srogie i mroźne.
Wtedy pługi często jeździły po ulicach. To były takie śmieszne auta z nartą z przodu.
Jeśli piszę o zimie, to dlatego że myślę o dzieciach.
Tak trochę głupio żeby śnieg znały prawie wyłącznie z telewizji.
Ale trudno. Najwyżej zamiast jodły będziemy w przyszłości wstawiać cytrusy do doniczek.
Nie ma co się jednak martwić na zapas. Wszak bywają gorsze zmartwienia.
Znalazłam dzisiaj piękny cytat:
Młyny Boże mielą wolno, ale dokładnie i na miałko (Friedrich Logau).
Nie jestem pewna jak to zdanie odczytać, ale sądzę, że autor mówi o sprawiedliwości Bożej.
Chyba też o pracy jaką Bóg wkłada w nas. W to, żeby człowieka ociosać.

8 grudnia 2015

Pytania

Nie wiem, dlaczego Pan Bóg tak długo zwleka z odpowiedziami.
Jeden dzień jak tysiąc lat, tysiąc lat jak jeden dzień?
Sądzę jednak, że "zwleka" jest niedobrym słowem.
Jest czas siania i czas zbiorów.
A może po prostu odpowiedzi byłyby dla mnie niewygodne?
Kiedy zmienią się okoliczności życiowe to i odpowiedzi - jakiekolwiek by one nie były - nie będą już miały większego znaczenia.
Od czasu nawrócenia wiele rzeczy zmieniło się w moim życiu na dobre.
Nie opuściły mnie jednak lęki, obawy i smutek.
Jakość życia zmieniła się niewątpliwie.
Jest to jednak jakość przemian zachodzących w sercu człowieka.
Niektóre kościoły oferują szereg pozytywnych zmian, które mają dosięgnąć nowo nawróconych ludzi.
Fakt, nierzadko tak się dzieje. Że trochę bezmyślnie wykupione pakiety chwilowo procentują wymiernymi korzyściami.
Ale nie zawsze.
Jezus przecież też cierpiał. Cierpienie jest nieodłącznym elementem życia.
Na szczęście nie trwa wiecznie - tu, na Ziemi.
I tylko Bóg może jarzmo cierpienia z nas zdjąć i zamienić w najwyższe dobro.
Koniec naprawdę bywa zaskakujący.

6 grudnia 2015

Grudzień

Grudniowa pogoda przypomina bardziej tę wiosenną.
I gdyby nie światełka bożonarodzeniowe, pomyślałabym że to... przedwiośnie?
Nie lubię niedziel, nie potrafię się zorganizować kiedy mam za dużo czasu wolnego.
Wczoraj byłam na zajęciach w Gdańsku. Zwykle jestem na nich na wpół przytomna.
To wszystko przez to, że muszę wstawać bardzo wcześnie. A moja odporność na brak snu jest praktycznie żadna. Zatem kiedy się nie wyśpię ciągle popełniam różne gafy i błędy.
Generalnie rzecz biorąc jak jestem niewyspana to zachowuję się trochę jak przygłup. Ale nic na to nie poradzę, staram się jakoś z tym żyć i pozwalam innym ze sobą wytrzymywać.
Zresztą nie mają innego wyjścia.
Wczoraj na dworcu w Gdańsku minęłam kobietę o śniadej cerze.
Trudno jej było nie zauważyć. Ubrana była w jakieś długie szmaty i chustkę arafatkę, którą zapewne zwyczajowo wiązała na głowie.
Jej niespełna dziesięcioletnia córka miała długie, czarne warkocze, w które powplatane były kolorowe wstążki. Cały czas się uśmiechała.
Myślę, że to mogły być Syryjki.
Z ciekawości przypatrywałam się ludziom, którzy obok cudzoziemek przechodzili.
Jedna pani, która akurat je zauważyła nie mogła odkleić od nich wzroku. Nawet nie zauważyła, że się na nią gapiłam.
Sądzę, że Polacy nie są nietolerancyjnym narodem. Wszyscy jesteśmy zaniepokojeni obecnymi nastrojami panującymi w Europie.

30 listopada 2015

Tort

Urodziny mijają niezauważenie...
Jedynie mała garstka najbliższych znajomych (łącznie dwie osoby) pamiętała o moich urodzinach, a także garstka osób z rodziny.
Kuzynostwo, które mieszka w Niemczech obrażone o mój stosunek do polityki zagranicznej krajów członkowskich. Konkretnie chodzi o moje stanowisko w sporze o muzułmańskich imigrantów.
No cóż... Przestałam podobać się kuzynostwu, ludziom z dawnego zboru i na dodatek ludziom spoza zboru.
Być może nawet to nie kwestia podobania, ale wygodnictwa i politycznej poprawności.
Nikogo przecież  nie pogryzłam, chociaż... nigdy nic nie wiadomo (lekcja judo już wkrótce).
O dziwo mama mnie dzisiaj przytuliła, a wcześniej jeszcze napisała piękny sms: "o tej godzinie byłaś już na świecie (...)". To naprawdę miłe i nie bardzo do niej podobne...
Tak czy siak, cieszę się, że jestem. W innym wypadku nie byłoby moich dzieci na świecie, a potem może jeszcze i innych dzieci. Poza tym Bóg jest moim szewcem, mimo że... buty się nieco rozlazły już.
Idę spać.............

22 listopada 2015

Na nieboskłonie

Wielkimi krokami zbliżają się Święta Bożego Narodzenia.
W sklepach pojawiły się pierwsze ozdoby świąteczne - te, które wiszą w witrynach, oraz te, które można tam zakupić.
Mimo zbliżającej się Gwiazdki trudno nie odczuć atmosfery niepokojów panujących w Europie, a właściwie - posunę się nieco dalej - na świecie.
Angela (jej imię zakrawa o ironię) z całą pewnością wykańcza pomalutku własny naród.
Niestety nikt chyba do końca nie wie o co tej kobiecie tak naprawdę chodzi.
Na niektórych - tych najnowszych - zdjęciach wygląda jak osoba opętana. I to nie tylko jest moje stwierdzenie, ale także przypadkowych ludzi z internetu.
Tak czy siak, zachowuje się co najmniej jakby postradała zmysły. Rozwala całą Europę i całkiem możliwe, że to jednak ukierunkowana polityka.
Zobaczymy jakie decyzje ws. uchodźców podejmie nasz rząd podczas zbliżającego się szczytu EU.
Powiem szczerze, że ja swój kraj naprawdę mocno kocham i dlatego modlę się do Boga o Polskę, a także o nowo wybrane władze.
Zdjęcie, które wkleiłam powyżej zostało zrobione gdzieś w Polsce i nie jest mojego autorstwa.
Jest jednak na tyle niesamowite i piękne, że chciałam podzielić się nim z innymi.
Chmury przedstawiają orła z rozpostartymi skrzydłami.
Jeśli to znak, to przyznam, że bardzo pokrzepiający.

18 listopada 2015

Lampa naftowa

Hm...
Mój blog już prawie całkowicie opustoszał.
Fakt, rzadko robię wpisy. Zapominam też o sztuczkach, które pomogłyby się blogowi nieco wybić.
Zastanawiam się od czasu do czasu nad proroctwami dla świata, do których nawiązałam w poprzednich wpisach.
Generalnie rzecz biorąc z proroctwami to jest tak, że lekceważyć ich nie wolno (przeceniać także nie).
Nie mam na myśli każdego proroctwa.
Proroctwa przecież mogą mieć różne pochodzenie.
I chociaż nie lubię bawić się w demonologię, to niestety i swoje źródła mogą mieć one właśnie tam gdzie ich mieć nie powinny.
Ojciec Klimuszko podobno bezbłędnie przewidywał przyszłe wydarzenia.
Potrafił także perfekcyjnie odczytać czyjąś przeszłość.
Jako jeden z niewielu zaliczał się do tych, którzy "nie chybiają".
Niestety martwi mnie to, że jego proroctwa (a był przecież księdzem) nie są natchnione przez Ducha Świętego.
W każdym bądź razie nic na to nie wskazuje.
Być może nie mówił o wszystkim o czym chciał, nie o wszystkim o czym mógłby powiedzieć, a tego z jakichś przyczyn nie zrobił, jednak znamienne dla proroctw, w których Pan Bóg macza swoje palce jest to, że poprzez nie skłania ludzi do wiary i nawołuje do pokuty.
W jednym z wywiadów Ojciec Klimuszko powiedział żebyśmy w ogóle nie brali pod uwagę, że będzie koniec świata. To w kontekście tragicznych wydarzeń, które mają na ludzkość spaść.
Może i świat się nie skończy od razu, jednak przede wszystkim Jezus nakazał nam być czujnymi.
Nawet jeśli Polska będzie w jakiś sposób wyróżniona, wywyższona i chroniona i jakkolwiek to będzie wyglądało i kiedykolwiek to nastanie, przede wszystkim nie możemy stracić z oczu naszego głównego celu.
Jest nim Zbawienie.

Czuwajcie więc, bo nie wiecie, którego dnia Pan wasz przyjdzie. A to zważcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której porze złodziej przyjdzie, czuwałby i nie pozwoliłby podkopać domu swego." - Mat. 24:42-43



Jeśli byłeś tu, przeczytałeś wpis, pozostaw komentarz, podziel się swoimi spostrzeżeniami z innymi.